| Olympus EXWP I 8x42 |
|
|
|
| Wpisany przez Krzysiek Myśliwiec |
| sobota, 10 listopada 2007 01:00 |
|
Olympus jest wykonany perfekcyjnie. Dopracowany i dopieszczony w każdym szczególe. Powleczony jest czarną, grubą gumą, która izoluje korpus od świata zewnętrznego. Lornetka sprawia wrażenie bardzo wytrzymałej i solidnej, wszystkie elementy konstrukcji tworzą jedną całość - jak monolit.
Pokrętło ostrości działa bardzo płynnie i lekko. Korekcja dioptrii jest płynna i chodzi ze stałym, dość dużym oporem, chroniąc przed niepożądaną zmianą ustawień podczas użytkowania. Muszle oczne typu twist-up są lekko ścięte do wewnątrz, odkręcają się bez żadnych luzów z blokadą (zaskokiem) w najwyższym położeniu. Lornetka waży 0,7 kg i jest to ciężar, który nie powinien wpływać na komfort kilkugodzinnej obserwacji. Sprzęt pięknie i perfekcyjnie wykonany (rzekłbym: hand made :). Doskonale leży w dłoni. Wszystkie ruchome elementy pracują ze szwajcarską precyzją. Akcesoria W zestawie otrzymujemy: lornetkę, pasek na szyję, pokrywkę na okulary (podwójna) z mocowaniem do paska, dekielki na obiektywy, neoprenowy ładnie skrojony pokrowiec oraz pudełko + trochę makulatury. Pasek jest wygodny, nie za szeroki, jedna strona parciana (zewnętrzna), druga zamszowa/skórzana (wewnętrzna). Dobrze leży na szyi, ale mógłby być ciut szerszy - po kilku godzinach jest co najmniej: odczuwalny. Pokrowiec powinien być nieco bardziej solidny (patrz: vortex sidewinder) w końcu ma chronić sprzęt, na który ciułaliśmy kilka lat. Jeśli chodzi o pokrywki na obiektywy, to brakuje mi w nich mocowania z lornetką (patrz: vortexy). Jest to może kwestia gustu, ale z czysto użytkowej strony, kiedy są zamocowane np. do śruby na statyw czy też do obiektywów, nie trzeba ich szukać po kieszeniach, kiedy przedzierasz się przez wysokie trzciny, które mogą porysować obiektywy. W tym egzemplarzu jeden dekielek za luźny i notorycznie ześlizguje się z obiektywu zaraz po nałożeniu. Co fabryka dała? OLYMPUS daje na swój produkt 25 lat gwarancji. Optyka Dachowopryzmatyczna konstrukcja. Elementy optyczne wykonane ze szkła Bak4. Wszystkie powierzchnie powietrze-szkło powlekane powłokami przeciwodblaskowymi w ciemnobłekitnej, morskiej tonacji. Poza tym: duże szkła okularów, bardzo długi LER - jestem okularnikiem, a przy muszlach wkręconych na maksa miałem obraz za blisko i musiałem je lekko wykręcić - zwiększając odległość od oka. Lornetka ma ogniskowanie wewnętrzne - czyli cały mechanizm ostrzenia ukryty jest wewnątrz korpusu - to standard w tej klasie lornetek. Rozwiązanie to, kończy problemy z traceniem ostrości podczas dociskania lornetki do oczu, a przez to wciskania okularów wraz z mechanizmem focusowania. W EXWP I zastosowano również filtr UV. Wypatrujemy - czyli część najprzyjemniejsza EXWP I, to niewątpliwie bardzo dobry sprzęt dla ptasiarza. Lornetka jest bardzo jasna, doskonale radzi sobie w słabym oświetleniu - patrząc na ptaka lecącego na tle chmur, dobrze widać rysunek pod spodem. Przesiadając się na OLY'ego z rosyjskiej optyki doznamy "porażenia oczu i mózgu", który to szok może trwać od kilku minut do kilku dni :) Nie myślcie sobie jednak, że coś z nim jest "nie tak"... :) Patrząc przez EXWP I nie męczymy oczu, a obraz, który dociera do naszego mózgu czule pieści narząd wzroku. Dobra - bez wygłupów: obraz jest bardzo jasny i kontrastowy, daje wrażenie trójwymiarowości i dużej głębi :) Lornetka doskonale radzi sobie w kiepskich warunkach pogodowych, jak i o bladym świcie, czy zmierzchu. Co z chromatyczną? Jest... Ale naprawdę minimalna: przy mlecznym niebie dostrzegalna cieniutka obwódka, która nie jest w stanie zdenerwować największego marudę i "wybrzydzacza". Minimalna odległość, na jaką jest w stanie wyostrzyć OLY, to w testowanym modelu około 2,5 metra - zadowalająca i wystarczająca na potrzeby ptasiarza :) Minusiki Przepraszam, że pozwoliłem sobie na to finezyjne zdrobnienie... jednak chciałbym podkreślić jego znaczenie :) Po roku użytkowania odczuwalne są trzy (3) niedogodności: Lornetka śmierdzi... Dość śmieszne, ale prawdziwe :) Niestety guma, którą jest pokryty OLY wydaje nieznośny, toksyczny zapach do dnia dzisiejszego - co może nie jest za bardzo odczuwalne zimą, jednak w gorące, letnie dni... gdy nie używamy rękawiczek... No cóż za rok dopiszę czy zapach zniknął :) Osłony twist-up notorycznie się wkręcają - brakuje stopniowania i blokady - a to już jest trochę denerwujące. No i niedorobiony dekielek niepasujący do obiektywu. Podsumowanie Jeśli masz wolne 1000 zł - wiesz już, co z nim zrobić :) |
| Poprawiony: czwartek, 19 listopada 2009 14:44 |


